Zastanawiam się, kto w ogóle sprawdza takie rzeczy jak mocowanie krzyża w kościele. Proboszcz parafii w Guayaquil zginął na mszy, bo wielki krzyż runął mu na głowę, i to nie w jakiejś ruinie, tylko w normalnej parafii. Jak słyszę takie historie, to zaraz myślę o naszym kościele, gdzie nad wejściem wisi coś ciężkiego i nikt tego chyba od lat nie ruszał. Czy u was ktoś kiedyś zaglądał na te wszystkie belki i obrazy wysoko nad głowami ludzi, czy dopiero po wypadku ktoś się za to weźmie?